25 stycznia 2010
Po rzymsku.
Każdy student prawa, rozpoczynając swoją drogę ku tytułom, obowiązany jest z mniejszym lub większym zaangażowaniem, nauczyć się Prawa rzymskiego.
Co to oznacza dla przeciętnego Jasia, który przecierając swoje edukacyjne ścieżki na uczelni, zmuszony jest z przyczyn sobie nieznanych nagle zagłębić się w karty ksiąg, zapisane niewiele mówiącymi sentencjami? Po co, zapyta ów Jaś, zaprzątać sobie głowę tyloma detalami, sformułowaniami, łacińskimi sentencjami czy określeniami nic nie mówiących instytucji prawa rzymskiego sprzed ponad 2ooo lat?
Faktycznie, można niekiedy podzielić wątpliwoścy owego jegomościa, albowiem na pierwszy rzut oka (nie tylko, także na drugi, czwarty i piąty) przedmiot "Prawo rzymskie" może wydawać się czymś tak odległym, tak...niepotrzebnym. I niekiedy bez znaczenia będzie również pozostawał fakt, iż nasze "dobre prawo cywilne", będące w swoich konstrukcjach opartym na starożytnych figurach prawa rzymskiego, właśnie w nim ma swoje korzenie. Rzeczonego Jasia straszyć i porażać będzie litis contestatio czy to, w jaki sposób żona mogła stawać się agnacyjną córką swojego męża. Następnie, mimo zapewnień ze strony wykładowców, autorów podręczników i kolegów/koleżanek ze starszych roczników, Jaś otworzy Kodeks cywilny i nie znajdzie tam tej całej łaciny...Co więcej, nie znajdzie nawet rozdziału poświęconego władzy męża nad swoją małżonką. W tym momencie nadejdzie srogie rozczarowanie, a uczenie się prawa rzymskiego przypominać będzie mordęgę - wkuć na pamięć, zdać, zapomnieć.
Jednakże, jak się okazuje po chwili (chwila tylko wystarczy, by się o tym przekonać), prawo rzymskie niesie za sobą jeszcze inne wartości. Ucząc się go, możemy nauczyć się nie tylko łacińskich sentencji czy nazw archaicznych, dziś już nie mających zastosowania, konstrukcji prawnych. Przede wszystkim, możemy nauczyć się Prawa przez duże "P".
Czym jest prawo? Cytując Ulpiana...
Ius est ars boni et aequi
Prawo jest sztuką tego, co dobre i słuszne.
Natomiast starożytni rzymianie, budując, tworząc prawo, starali się na każdym kroku po pierwsze określić, co jest dobre (i słuszne), po wtóre ująć to w odpowiednie normy i reguły. Tym samym rzymskie prawo stawało się prawem słuszności, prawem moralnie dobrym i pożytecznym.
Quod honestum non est, id ne utile quidem. Marcus Tullius Cicero
Co nie jest moralnie dobre, nie jest pożyteczne.
Zatem nasz Jaś, student pierwszego roku prawa, przymierzając się do nauki "Prawa rzymskiego" winien najpierw wiedzieć, że umiejętności stosowania samych "suchych" konstrukcji prawnych okraszonych różnymi trudnymi do wymówienia sformułowaniami i słowami, z pewnością nie można nazwać, nawet po 5 latach studiów, umiejętnością stosowania prawa. Prawa pozbawionego elementów etycznych nie można nazwać prawem, albowiem...Ius est ars boni et aequi.
5 komentarzy